25 października - Siem Reap (Kambodża)

Dotarliśmy do Siem Reap. Myśleliśmy że ten odcinek naszej podróży (z bangkoku) będzie jednym z łatwiejszych etapów. Nic bardziej mylnego! Droga z zapowiadanych kilku godzin dobrym autobusem przekształcila się w 16 godzinny przejazd 7 środkami transportu. Od super luksusowego, klimatyzowanego autobusu poprzez dwa mniejsze zdezelowane, z których jeden najpierw sie popsuł, a następnie kierowca zatopił go w zalanym odcinku drogi.

Pózniej kilka kilometrów przesliśmy pieszo, brodząc momentami po uda w wodzie. Następnie była ciężarówka, która przewiozła nas przez wielkie obszary wody, ale w końcu i ona nie dała rady. Wiec przesiadka do małej łodzi (i to co początkowo wydawało się niemożliwe później okazało sie możliwym - 28 osób z bagażami w małej łódeczce = rock n roll)

Ostatecznie do Siem Reap dowiózł nas mały busik (i tu kolejny rekord Guinesa w kategorii "ilość osób w jednym pojeździe). Przygoda była świetna, ledwo zywi, późną nocą dotarliśmy na miejsce.