Wietnam, Kambodża, Laos - 2006
6 grudnia - Sajgon (Wietnam)

I to już koniec naszej wyprawy! Sajgon-Phnom Pehn i ostatnia piętnastogodzinna przejażdżka autobusem do Bangkoku gdzie aktualnie jesteśmy. W Phnom Pehn spedzilismy 3 dni,w Bangkoku 2 dni. Jutro rano pozostał jeszcze przejazd na lotnisko, ok. 1 godz. bo Bangkok to przeogromne miasto.

Wieczorek spędzimy na Kao San - głównej ulicy na której toczy sie życie nocne. Nasze wrażenia z Bankoku: "miasto szatana" mnóstwo transwewstytow, prostytutek, narkomanow i wszelkiego możliwego zła w ludzkiej postaci. Dopóki nie wypijemy piwka to czujemy sie tu troche przerażeni!

 
28 listopada - Nha Trang (Wietnam)

Po rejsie po zatoce Ha Long wróciliśmy do Ha Noi po czym wyruszyliśmy na południe do miejscowości Hue. Spędziliśmy tam jeden dzień w trakcie którego pojechaliśmy na plażę, a wieczorkiem gdy słońce nie było już takie bezlitosne zwiedzamy stare świątynie. Następnego dnia, rankiem jedziemy do Hoi An. Tam wypożyczamy skuterki i pędzimy na plażę oddaloną od miasta o 5 km. Wieczorem zwiedzamy stare miasto.

Następnego dnia jedziemy do oddalonych od miasta o 25 km. starych świątyn Czampy (4 w.n.e.). Do miasta wracamy łodzią zwiedzając po drodze wietnamską wioskę. Wieczorem wsiadamy do autobusu aby wysiaść rankiem w Nha Trang gdzie się obecnie znajdujemy.

Największym przeżyciem dzisiejszego dnia było nurkowanie pośród przepieknych raf kolarowych w towarzystwie wielu kolorowych, egzotycznych ryb. Pod wodą spędziliśmy 40 min. i juz wiemy ze nurkowanie to coś dla nas! Następnie stateczkiem popłyneliśmy do skalistej zatoki aby ponurkowac z maską, rurką i płetwami (ABC) oraz zjeść na pokładzie obiad, oczywiscie rybę.

Jutro ponownie płyniemy ponurkować, jedyna taka okazja, krystalicznie czysta woda, sceneria jak z National Geografic a to wszystko za kilka dolców. Kupiliśmy jednorazowy aparacik do zdjec pod wodą. Jak wytrzyma naszą głębokość (ok.10m.) to porobimy całkiem przyjemniutkie zdjęcia. Jutro wieczorkiem zamierzamy załatwić rowery i pozwiedzać na nich okolicę. Po jutrze wyjezdzamy do Sajgonu.

 
22 listopada - Ha Noi (Wietnam)

Po dwudziestojedno godzinnej przejażdzce autobusem dotarliśmy do Wietnamu! Jestesmy w Ha Noi - stolicy , spedzamy tu dzionek aby wypocząć i pozwiedzać miasto. Jutro (tj.23.11.2006) jedziemy nad słynna zatokę Ha Long, wieczorem zamierzamy wrocić do Ha Noi i po połgodzinnym wypoczynku chcemy zacząć podróż na południe Wietnamu.

 
19 listopada - Luang Prabang (Laos)

Z Pakse dotarliśmy do Vientian. Nastepnie na północ (6h) do Vang Vieng. Urocze male miasto z piękna czystą i bardzo ciepłą rzeką, z wieloma nieopodal położonymi jaskiniami. Usytuowane jest przy zboczu wiekich, skalistych gór. Widok tak piękny, że aż dech w piersiach zapiera.

Jedną z ciekawszych przygód jaką tam przeżylismy było uratowanie pewnej dziewczyny. w trakcie eksploracji jednej jaskini, w pewnym momencie dobiegl nas głos kobiety wzywajacej pomocy! Po nawiązaniu kontaktu słownego dotarliśmy do niej po stromym, skalnym zboczu. Jak sie okazało byla to młoda izraelka która poślizgnela się i całkiem nie lekko uderzyla glową w skałę w wyniku czego doznala rozleglej rany w okolicach czoła. Lepiej trafić nie mogła, ponieważ poza apteczką z która się nie rozstajemy mogła liczyc na pomoc ratownika medycznego i pielęgniarza anestezjologicznego. Po fachowym zaopatrzeniu jej ran i przygotowaniu do transportu, sprowadziliśmy ją do zaparkowanego nieopodal jaskini jeepa willysa, którego wynajeliśmy rano. Następnie pędząc przez dżungle i przeprawiając się przez dwie rzeki dowieźlismy ją do szpitala w Vang Vieng.

Resztę dnia spędzilismy docierając do kolejnych jaskin naszym jeepem. Jazda po Laotanskich bezdrożach samochodem terenowym była dla nas wielką frajdą.

Aktualnie jesteśmy w Luan Prabang. Droga z Vang Vieng trwała 7 godz. i była bardzo męcząca. Jechaliśmy autobusem z kierowcą wariatem po krętej, górskiej drodze. O ile podjazdy byly bardzo relaksujace, predkość ok.10km\h i piękne widoki,to podczas zjazdów z maksymalną prędkościa trzymalismy kciuki aby nasz driver cało wyprowadził pojazd z kolejnego zakrętu (że o samochodzie jadacym z przeciwka nawet nie wspomnę).

W Luang Prabang spędzamy drugi dzień. Jutro tj. 2006.11.20 wyjeżdzamy w kierunku

 
9 listopada - Pakse (Laos)

Jesteśmy juz w Pakse. Po wyjeździe z Phnom Pehn dotarliśmy do Kratie gdzie spędziliśmy dwa dni w trakcie których pozwiedzaliśmy okolice na wynajętych motorkach. Wspólnie z poznanym australijczykiem wynajeliśmy łódz i popłyneliśmy zobaczyć słodkowodne delfiny żyjace w Mekongu.

Z Kratie wyruszyliśmy na północ do Laosu. Częściowo busem a częściowo super szybką motorówką dotarliśmy na wyspę Don Det. Przeurocze miejsce z dala od cywilizacji. Tam zabawiliśmy trzy dni które spożytkowaliśmy na dotarcie do wodospadów, zwiedzanie wyspy i odpoczynek.

Dzisiaj rano wyjechaliśmy stamtąd, początkowo łódką, a następnie autobusem który ledwo trzymal sie kupy. Po dotarciu do Pakse zorganizowaliśmy sobie nocleg, pozwiedzaliśmy miasto (m.in. kosciol katolicki). Jutro ruszamy na wschoó aby zwiedziś sasiednią prowincje i plaskowyż Bolaven.

 
27 października - Siem Reap (Kambodża)

Zwiedzanie miasta, fermy krokodyli,zachód słońca w Angkor Wat. Zwiedzanie wielu świątyn w Angkor Wat - coś niesamowitego! - i organizacja biletów na jutro.

 
25 października - Siem Reap (Kambodża)

Dotarliśmy do Siem Reap. Myśleliśmy że ten odcinek naszej podróży (z bangkoku) będzie jednym z łatwiejszych etapów. Nic bardziej mylnego! Droga z zapowiadanych kilku godzin dobrym autobusem przekształcila się w 16 godzinny przejazd 7 środkami transportu. Od super luksusowego, klimatyzowanego autobusu poprzez dwa mniejsze zdezelowane, z których jeden najpierw sie popsuł, a następnie kierowca zatopił go w zalanym odcinku drogi.

Pózniej kilka kilometrów przesliśmy pieszo, brodząc momentami po uda w wodzie. Następnie była ciężarówka, która przewiozła nas przez wielkie obszary wody, ale w końcu i ona nie dała rady. Wiec przesiadka do małej łodzi (i to co początkowo wydawało się niemożliwe później okazało sie możliwym - 28 osób z bagażami w małej łódeczce = rock n roll)

Ostatecznie do Siem Reap dowiózł nas mały busik (i tu kolejny rekord Guinesa w kategorii "ilość osób w jednym pojeździe). Przygoda była świetna, ledwo zywi, późną nocą dotarliśmy na miejsce.

 
24 października - Bangkok (Tajlandia)

Od wczoraj jestśemy w Bangkoku zlani potem próbujemy sie przyzwyczaić do panującej tu duszności! porownalibyśmy to do palmiarni w ogrodzie botanicznym. Piszemy tylko kilka słów bo musimy szybko iść na zimne piwko aby się nie odwodnić! :) A internet mamy błyskawiczny (20 min. aby dotrzeć do poczty na onecie)

Jutro o 8am. wyruszymu do Siem Reap w Kambodzy pojedziemy busikiem który załatwiliśmy w "gest hausie" w którym mieszkamy.

Napiszemy w krótce o ile będzie to możliwe w Kambodzy!

 
23 października - Warszawa

Wyruszyliśmy! Samolot z Warszawy wystartował o godz. 16:16. Przez Moskwę do Bangkoku. Będziemy się starać umieszczać bierzące relacje z wyprawy na naszej stronie.

 
13 listopada - Pakse (Laos)

Właśnie wróciliśmy do Pakse z kilkudniowego pobytu w dzikiej prowincji Cham Pa Sak. Spędzilismy tam całkiem miło kilka dni: kąpiele w wodospadach , pojeździliśmy na słoniach, treking po okolicznych wioskach i górkach i zalapaliśmy sie na Laotanskie wesele! Bylo super!

Dzionek spędzamy w Pakse a wieczorkiem jedziemy do stolicy Laosu Vientiane ok.12 godzin jazdy autobusem (zakladajac ze nie bedzie zadnych niespodzianek po drodze).

 

 
Przygotowania

25 wrześnie ruszyliśmy do Warszawy załatwić wizy. Pierwsza była Ambasada Kambodży* - bardzo miła obsługa. Po 15 min wyszliśmy z wizami. Koszt 85.00 zł/osoba

Następna to Ambasada Laosu* - obsługa równie miła. Wizy otrzymaliśmy po ok. 20 min. Koszt 25$/osoba.

Kolejna to Ambasada Wietnamu* placówka ta mieści się w pięknej obszernej willi. W środku sala z dwoma okienkami i poczekalnią. Wielu wietnamskich interesantów robi lekkie zamieszanie. Po dopchaniu się do okienka dowiadujemy się, że wiza turystyczna wydawana jest tylko na 15 dni, a my potrzebujemy na 30. Po krótkich negocjacjach urzędnik zgadza się na 30 dni za cenę 120 zł/osoba. Wystawienie wiz potrwa 2 dni.

W Ambasadzie tej poznajemy dwoje Polaków jadących studiować do Hanoi. Po załatwieniu formalności udajemy się razem do wietnamskiej restauracji w centrum W-wy na obiad (przedsmak wyprawy). Obiecujemy sobie, że spotkamy się za ok. 2 miesiące w stolicy Wietnamu.

Następnego ranka w Ambasadzie Tajlandii* pobieramy wnioski wizowe i dowiadujemy się, że na jednej wizie możliwy jest dwukrotny wjazd. Koszt 100 zł za wjazd. Wnioski i pieniądze zostawiamy Tomkowi (naszemu koledze z W-wy), który obiecał załatwić za nas resztę formalności.

Mamy już w rękach bilety lotnicze Aeroflotu. 22.10.2006 lecimy z Warszawy do Moskwy gdzie po czterech godzinach wsiądziemy do samolotu relacji Moskwa - Bangkok. Koszt biletu ważnego ponad 1 miesiąc w obie strony to 2905.58 zł/osoba.

Mamy również za sobą wszystkie niezbędne szczepienia:

  • WZW typ A i B
  • Dur brzuszny
  • Tężec
  • Grypa

Obecnie czekamy na nasze paszporty i liczymy dni do wyjazdu.

 

*Ambasada Kambodży
ul.Drezdeńska 3
Warszawa
Tel. 022/616-52-31
Czynna pon-piąt 8:00-12:00 14:00-16:00

*Ambasada Laosu
ul. T. Rejtana 15 lok 26
Warszawa
Tel. 022/848-89-49, 022/848-47-86
Czynna pon-piąt 9:00-11:30 14:00 16:00

*Ambasada Wietnamu
ul. Resorowa 36
Warszawa
Tel. 022/651-60-98
Czynna pon - piąt 9:00-12:00

*Ambasada Tajlandii
ul. Willowa 7
Warszawa
Tel. 022/849-26-55, 022/849-14-06
Czynna pon-piąt 9:00-11:30